shadowhunters
Wszystko skończyło się szczęśliwie. Demoniczny kielich został zniszczony, Mroczni Nocni Łowcy pokonani, a nowe porozumienia zawarte. Na świecie zapanował pokój, a wszyscy uradowani opuścili Idrys wracając do swoich Instytutów. Głos w Twojej głowie zaśmiał się. Najlepiej by było, gdyby Demony nie ruszały się ze swojego wymiaru i nie atakowały, biednych, głupich Przyziemnych. My, Nocni Łowcy, stworzeni przez Anioła Razjela, mamy brać na swoje barki ciężar tego świata, zapobiegając wszelkim konfliktom i wojnom. Ulepszeni runami i nafaszerowani treningami, walczymy z demonami i Podziemnymi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2020

[kp]

Xander Wade Kameron
faerie, 29 lat, podrzutek w świecie Podziemnych, woźny w korporacji z branży IT
Złote oczy ukryte za soczewkami brudnozielonej zieleni patrzą na świat znużenie, bez szczególnego zainteresowania. Swobodne, zrelaksowane ciało rozlewa się w niedbałych pozach; jakby nie miało dla niego znaczenia, czego dotyka; jakby jego mózg nie rejestrował żadnych bodźców świata zewnętrznego. Zdaje się bierny. Nieczuły. Wręcz niesympatyczny, kiedy nie czuje nic naprawdę angażującego i nic od siebie nie daje. Inteligentne spojrzenie i słowa, budują aurę niewykorzystanego potencjału, a jego postawa skutecznie daje do zrozumienia, że to tylko mylne wrażenie. Sprząta biura, bo nie widzi powodu, dla którego by nie mógł. Nie wyczerpuje przy tym sił, kiedy akurat nikt mu w tym nie przeszkadza. Smukłe ciało nie męczy się wysiłkiem fizycznym, a psychicznym, szczególnie tym, który zakłada kontakt z drugim człowiekiem. Chociaż nie może kłamać, naiwnie żywi się kłamstwem, ze właśnie nim jest. Człowiekiem. Odprowadzające go pożądliwe spojrzenia kobiet boleśnie przypominają, że akurat tym jednym nie może być. Karmiony kłamstwem wtapiania się w tłum, ubiera się bez szczególnego wysiłku, jakby ślepo wyciągał to, co pierwsze znajdzie w szafie. Jasnobrązowe włosy zaplatane w kuc, wbrew tego co by chciał, lśnią w słońcu, przeplatane miodowymi pasmami. Rozpuszcza je, chowając złoty błysk w oku, kiedy rzadko się denerwuje. Zasadniczo, bije od niego anielska magnetyczność i demoniczne lekceważenie. Nie przepada za ludźmi, ale za wróżkami jeszcze mniej. Podziemnych ignoruje chyba od zawsze, nauczony, że tak mu wygodniej, kiedy udaje, że nie jest jednym z nich. Wydaje się z wyższością patrzeć na Przyziemnych. Przez zazdrość. Chciałby być jednym z nich. Szarych ludzi.

  • Nigdy nie jeździ windą, na 13 piętro biura wchodzi schodami. Unika komunikacji miejskiej, szczególnie metra i tramwajów.
  • Posiada wisior z kamieniem (jaspis), owinięty rzemykiem wokół lewego nadgarstka, z którym nigdy się nie rozstaje. Na prawym przegubie zegarek z dziecięcą tarczą, na podmienionym, skórzanym pasku.
  • Nie lubi się z elektroniką wszelkiego rodzaju. Wiedza z zakresu komputera ogranicza się do korzystania z przeglądarki internetowej. Telefonu nie posiada.
  • Nie jada słodyczy ani mięsa. W zasadzie cud, że jeszcze żyje o samej zieleninie, bez węglowodanów.
  • Pomimo braku uprawiania sportu, posiada dobra kondycję. W końcu dziennie pokonuje pieszo średnio dziesięć kilometrów.
  • Jest smukły i szczupły, ale przez naturalną mieszankę anielskich i demonicznych genów, nie wychodzony. Nawet dość umięśniony. Co być może zawdzięcza regularnej wspinaczce na drzewa w parku.
  • Ładnie śpiewa, choć mało kto o tym wie.

poniedziałek, 16 marca 2020

Jen

Jenna Samuels
24 lata // artystka, rzeźbi w metalu // zarabia jako mechanik

FC: Abby Brothers 

Kowbojki, kuse bluzeczki, koszulki nieznanych jej zespołów, szorty, kraciaste koszule nieodłącznym elementem jej stroju // błysk w oczach, szeroki uśmiech, głośny śmiech, przyjemne wibrato // włosy muśnięte wieloma tonami blondu, ciepłe, zielono-brązowe oczy, w niektórym świetle miodowe // pomoc na złomowisku u Sammy'ego (Samuelsa) // artystka // kształtuje metal i hartuje charakter // słabość do toksycznych mężczyzn // szeroka historia podbojów miłosnych // ilość niewypałów większa niż ilość partnerów // wszystkożerne stworzenie // żeruje głównie nocą // zasypia wszędzie w każdej minucie // kawa tylko z cukrem // jak kochać to namiętnie, a jak kraść to miliony // tatuaż na mostku w kształcie zdobnego trójkąta.

niedziela, 15 marca 2020

Dance for me



Morgan Ryder

WILKOŁACZKA OD URODZENIA; DWADZIEŚCIA CZTERY LATA; OMNISEKSUALNA; ATEISTKA; REALISTKA; MIĘSOŻERCA; CHODZĄCY WULKAN ENERGII; PIERWSZA DO BÓJEK; DUSZA TOWARZYSTWA; JAKBY FEMINISTKA; IMPREZOWICZKA; TYKAJĄCA BOMBA; TROUBLEMAKER; MAGNES NA NIEBEZPIECZEŃSTWA; NIE DO KOŃCA GRZECZNA DZIEWCZYNKA' SKOMPLIKOWANA MORALNOŚĆ; CIĘTY JĘZYK; ZARAŹLIWY ŚMIECH; PORYWCZOŚĆ; EMOCJONALNOŚĆ; WYTRZYMAŁOŚĆ; SIŁA; PEWNOŚĆ SIEBIE; SPRYT; INTELIGENCJA; SARKAZM; CZARNY HUMOR; BEZCZELNOŚĆ; NIETAKT; BOLESNA SZCZEROŚĆ; LENISTWO; SPORE MIESZKANIE W CENTRUM MIASTA DZIELONE Z WIEDŹMĄ I X; BAŁAGANIARA; CIEMNE WŁOSY; MORSKIE OCZY; ŻYWA GESTYKULACJA; ROZBUDOWANA MIMIKA; DOŁECZKI W POLICZKACH; SZCZUPŁA SYLWETKA; STO PIĘĆDZIESIĄT SIEDEM CENTYMETRÓW WZROSTU; MIŁOŚNICZKA PSÓW; INTERESUJE SIĘ CHEMIĄ I MA DO NIEJ TALENT; ZBIERA NA STUDIA KRYMINALISTYCZNE; W WOLNYCH CHWILACH ROBI SZALONE EKSPERYMENTY W KUCHNI; ŁUCZNICZKA; LIZAKI MALINOWE; WYJADANIE ORZECHÓW Z CZEKOLADY; POGARDA DLA RODZYNEK W SERNIKU; SKLEP Z WINYLAMI DRUGIM DOMEM; KOLEKCJONOWANIE ŚWIEC; ŁAPACZ SNÓW NAD ŁÓŻKIEM; STAŁA BYWALCZYNI HERBACIARNI; PODUSZKA Z IRON MANEM; ROMEO I JULIA TO BULLSHIT; PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ UKAZUJĄ BAJKI DISNEYA; WIARA W KARMĘ; ZAMIŁOWANIE DO KOLORU SZAREGO, FIOLETOWEGO I RÓŻOWEGO; WPIERDALANIE TONAMI GRZEŚKÓW BEZ CZEKOLADY; WYDAWANIE OSTATNICH PIENIĘDZY NA KONCERTY; POSZUKIWANIE STAŁEJ PRACY; ŚPIOCH; PORANNE BIEGANIE KOŁO POŁUDNIA; NOCNY MAREK; SKARPETKI W NIEDŹWIEDZIE; MARATONY HORRORÓW; PŁYNNA MOWA PO NORWESKU I FRANCUSKU; GUMA DO ŻUCIA DLA DZIECI
fc: Victoria Perdetti

środa, 11 grudnia 2019

I don't care...

~ Chcę sto... 
~ Dolarów?
~ Tysięcy...

Kto miał nieprzyjemność poznać Damona Graya wie, że mimo miłej dla oka aparycji on wcale do miłych nie należy. Zwodzi każdego wyćwiczonym uśmiechem i wyuczoną uprzejmością, ale to wszystko tylko pozory. Jak wiadomo nie zawsze wszystko jest takie na jakie wygląda.
Damon jest biznesmenem, który ponad wszystko ceni sobie pieniądze. Spośród licznego wachlarza sposobów w jakie mógłby pozyskać majątek, ten nieczuły drań wybrał sobie kilka i to nie koniecznie legalnych.
Jego najważniejszym i zarazem największym źródłem dochodu jest handel żywym towarem. Tak, to okrutne, ale on nie ma skrupułów jeśli chodzi o pieniądze. Lubi je i nie obchodzi go los innych ludzi. Jeśli trafiają na sprzedaż, sami są sobie winni.
Organizuje również walki. Wystarczy dwóch chętnych, którzy mają kasę, a jeśli on również może mieć w tym niezły interes walka stanie się wydarzeniem wieczoru. Nigdy jednak nie zgadza się na walki na śmierć i życie. Nie to, żeby obchodził go przegrany, ale potem miałby problem z pozbyciem się truchła. Sprawa o morderstwo mu nie potrzebna.
No i oczywiście wisienka na torcie, czyli klub nocny z usługą dodatkową. Zatrudnia kilkanaście tancerek, które swoim ciałem mają zachęcić naiwniaków do skorzystania z usług wyszkolonych prostytutek. Mogą również zgarnąć samą tancerkę, ale tylko jeśli ta się zgodzi. Cena za to jest oczywiście znacznie wyższa, bo dziewczyna za tą usługę ma płacone dużo więcej. Jednak nie ważne na co zdecyduje się klient, Damon dba o swoje interesy, a jego klub to nie podrzędny burdel. Miejsce jest ekskluzywne i tylko nieliczni mają do niego wstęp. A każda kobieta ma być traktowana odpowiednio. Mimo wszystko to są damy. Puszczalskie, ale damy. Bo za byle dziwkę nikt by aż tyle nie płacił.

~ Co jest z Tobą nie tak, kurwa?! 
~ Wszystko, złotko...
~ Właśnie, kurwa widzę! 

Damon nie jest typem przyjemniaczka. Jeśli coś chce to to dostaje. Nie przewiduje wyjątków. W swoim życiu nie miał łatwo. Przez 32 lata jakie ma na karku, niejednokrotnie zarobił w mordę lub trafił do kicia. Wie co to znaczy walczyć o życie, ale mimo to nie poddał się. Zaczął jak każdy, od dilerki, a potem jakoś samo się potoczyło. Ciężko pracował na to co ma i nie ma zamiaru pozwolić, by ktokolwiek mu to odebrał. Nie daje sobie w kasze dmuchać. Jeszcze ktoś mógłby mu napluć. Ma dość ciężki charakter. Potrafi dostosować się do każdej sytuacji. Nie przebiera w słowach. Wali prosto z mostu, kiedy coś mu nie pasuje. Jego przeciwnik ma dwa wyjścia: dostosować się grzecznie albo... zarobić w pysk, a potem się dostosować. Tak czy inaczej Damon stawia na swoim. Niemal zawsze. Nie ugania się za kobietami. Nie musi, one same lgną do niego gdy poczują pieniądz. Nie potrzebuje inteligentnych kobiet w swoim życiu. Takie za dużo kombinują. Te które myślą tylko o pieniądzach są wystarczające na jedną noc, a on na więcej ich nie potrzebuje. Nie korzysta z usług własnych dziewczyn. One i bez tego mają pełno roboty. Każda z nich chętnie wykonuje swoją pracę. Żaden z niego filantrop, ale większość z nich albo zgarnął z ulicy, gdy przymierały głodem, albo wyłowił je z tłumu i zaproponował to, zamiast je przehandlować. Nie mówi za dużo o swojej przeszłości. Od kilku lat wie od Świecie Cieni, ale nie miesza się w te sprawy. Nie jego biznes. Jeśli ktoś z tego świata chce ubić z nim interes, musi to zrobić jako człowiek. Nie pozwala się zastraszyć. Możliwe, że odczuwa czasami lęk, lecz nie daje tego po sobie poznać. Jest twardy i twardą ręką prowadzi interesy. Nie potrzebuje nikogo. Nie ma przyjaciół, ewentualnie kilka zaufanych osób, które doglądają wszystkiego kiedy on nie może. Nawet w policji ma swoich ludzi, którzy za odpowiednią ilość gotówki zrobią wszystko by był czysty jak łza.
Wyglądem nie przypomina człowieka sukcesu. Nie chadza w garniturach i nie umawia się na spotkania biznesowe w drogich restauracjach. Mierzy około 1,90 metra i ma postawną sylwetkę. Lata treningów i uczenia się sztuk walki wyrobiły w jego ciele twarde niczym stal mięśnie. Twarz zawsze zdobi przynajmniej kilkudniowy zarost lub doskonale przystrzyżona broda. Włosy można określić jako artystyczny nieład. Brązowe tęczówki nie przeoczą żadnego szczegółu. Ubiór typowego bad boya z domieszką lekkiej elegancji, jak przystało na człowieka przy kasie. Gdyby opisać jego wygląd jednym słowem, można by użyć tylko tego: PLAYBOY.








***
Oto Damon, człowiek sukcesu xD 
face : Hugh Jackman *.*
Może kiedyś coś dodam xD

wtorek, 10 grudnia 2019

I'll be good

ROYCE CALLOWAY

BYŁY SKAZANIEC I ĆPUN  ♦ PRZYZIEMNY ZE WZROKIEM ♦ NIEDOSZŁY KARDIOCHIRURG

Do Stanów przeprowadził się z rodzicami w wieku zaledwie dwóch lat, zatem Wielka Brytania w żaden sposób nie wyryła się w jego pamięci. Przez długi czas żył w przekonaniu, że to tutaj przyszedł na świat i tutaj się wychował, jednak teraz wie, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. W dniu szesnastych urodzin uświadomiono mu, dlaczego nigdy nie poznał swoich dziadków ani wujostwa, a także skąd wzięła się w domu spluwa, którą jako szczyl znalazł zupełnie przypadkiem. Wtedy poprzysiągł, że nigdy nie zdradzi się z tym przed młodszą siostrą. Zrozumiał, że przeszłość, która pchnęła ojca do porzucenia ówczesnego życia, powinna pozostać już na zawsze zamkniętym rozdziałem, choć świadomość piętna, jakie ciąży nad jego rodziną stała się z czasem czymś, czego młody Calloway jako przeciętny nastolatek nie potrafił udźwignąć - odciął się zatem od rodziców, którzy oszukiwali go przez całe życie, mamiąc otoczką pełnego miłości, perfekcyjnego domu i utrzymywał kontakt jedynie z młodszą siostrą. Zamieszkał z przyjacielem, który także chciał zostać lekarzem i wspólnie przebrnęli przez pozostałe dwa lata szkoły średniej. To właśnie wtedy Royce zakochał się po raz pierwszy i ostatni, oświadczając się ukochanej zaraz po rozdaniu świadectw. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wcześnie, ale dla niego i Millie dwa lata były wystarczające, by odnaleźć w sobie nawzajem pokrewne dusze. Nie musieli się przecież śpieszyć ze ślubem, ale chcieli, by pierścionek poświadczał o powadze związku. 
Potem wszystko działo się w zastraszającym tempie. Wymagające studia, czynsz za mieszkanie i praca spędzały Royce'owi sen z powiek, a fakt, że widział rzeczy, których widzieć nie powinien jedynie pogłębiał stres, który musiał jakoś strząsnąć z ramion, by móc się skupić na nauce. Zaczęło się od skrętów i dopalaczy, jednak z czasem nabrał rozpędu, gdzieś poza własną świadomością. Przekonany, że ma sytuację pod kontrolą, nawet nie zauważył, kiedy ów kontrolę stracił, a twarde narkotyki zastąpiły miękkie. 
Cierpliwość Millie wyczerpała się na czwartym roku studiów. Była w drugim miesiącu ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem, o którym nawet nie powiedziała narzeczonemu, bowiem nie ufała mu już tak, jak kiedyś. Pewnej nocy rozgorzała między nimi kolejna kłótnia, która była tragiczna w skutkach. Royce po raz pierwszy stracił panowanie nie tylko nad swoim nałogiem, ale także nad sobą i zrobił coś, czego w życiu nie spodziewałby się po sobie, że zrobi - podniósł rękę na ukochaną. Choć na drugi dzień dręczyły go jedynie przebłyski, Millie nie było w mieszkaniu; trafiła do szpitala, gdzie okazało się, że poroniła. Właśnie wtedy Calloway pojął, że przyczynił się do śmierci własnego dziecka, co w całości usunęło mu grunt spod nóg. Wpadł w ciąg i praktycznie nie było dnia, żeby był trzeźwy, aż w końcu pod wpływem wsiadł na motocykl, doprowadzając do wypadku z udziałem pieszego. W amoku uciekł z miejsca zdarzenia, zatrzymując się dopiero kilka kilometrów dalej, by powiadomić pogotowie. Człowieka, którego potrącił udało się dzięki temu uratować, ale sumienie wciąż nie dawało mu spokoju - zgłosił się więc na policję, gdzie wreszcie zrzucił z barków wszystko, co mu ciążyło. Błyskawicznie podprowadzono go pod sąd, gdzie do wszystkiego się przyznał. Orzeczono o jego winie i skazano go na parę lat. Wychodził z mocnym postanowieniem poprawy, ale Millie nie chciała mieć już z nim niczego wspólnego i wcale jej się nie dziwił - jeszcze będąc w celi otrzymał list, do którego załączyła swój pierścionek zaręczynowy, ostatecznie wykreślając z życia ich wspólną przeszłość, ale także przyszłość.
Teraz stara się po prostu zacząć żyć na nowo, z plamą wyroku brudzącą akta i obawą, że obrazy jeszcze do niego wrócą.
Chce nas ktoś ugryźć?

środa, 30 stycznia 2019

Ghrrrr....


Carter Remington Kaide



Samiec Alfa

PRZYWÓDCA WATAHY, KONTROLUJĄCY PÓŁNOCNO-ZACHODNIĄ CZĘŚĆ MIASTA. TATUAŻYSTA.
Przybył do miasta ponad cztery lata temu jako jeden z wyrzutków, nie mając przy sobie nic poza dwustoma dolarami w kieszeni czarnych, znoszonych jeansów i dwójką wiernych przyjaciół u boku. Obleczony w ostre kły, grafitowe futro i determinację postanowił, że to właśnie w Los Angeles stworzy swój nowy dom. Zebrawszy watahę w końcu dopiął swego, przejmując północno-zachodnią część miasta tuż pod nosem lokalnych wilków. Przełamując ich opór powoli, choć systematycznie, udało mu się uzyskać poparcie, dzięki któremu - wraz z pozostałymi członkami stada - może teraz wieść życie według własnych zasad. Jednym z ich pierwszych przedsięwzięć tuż po przejęciu władzy nad upatrzonym terenem było założenie motelu dla wilkołaków; miejsca, w którym każdy niezrzeszony wyrzutek z likantropicznego półświatka mógłby znaleźć pomoc i w miarę bezpieczny kąt bez ryzyka, że zostanie siłą wciągnięty w wojnę, która go nie dotyczy (tak, jak to miało kiedyś miejsce w przypadku samego Cartera). W tym właśnie celu, wspólnymi siłami i dzięki ciężkiej pracy - choć także nie bez wsparcia z mniej legalnego źródła - udało im się zakupić mały kompleks jednopiętrowych domków, który przekształcili w swoją siedzibę główną, ostatecznie ochrzczoną jako Wolf's Den. Na chwilę obecną, za drobną opłatą wynajmują w kompleksie pokoje, gwarantując zainteresowanym nie tylko neutralny grunt, ale także bezpieczeństwo, nad którym czuwają członkowie watahy. Nierzadko sprowadzają też do siebie zbłąkane dusze, ściągnięte z ulicy w północnej części miasta i oferują im wsparcie. Każdy z wilków w tym stadzie doskonale zdaje sobie sprawę jak ciężko jest być wyrzutkiem, więc starają się jak mogą, by dbać o interesy pobratymców.





ZASADY PANUJĄCE W WOLF'S DEN

niedziela, 30 grudnia 2018

I love those who can smile in trouble

Gdyby kózka nie skakała...
To i tak by umarła.
Noah Fitzgerald
Wilkołak - samotnik // Dwudziestopięcioletni irlandczyk z krwi i kości // Praktykujący niewierzący // Realista // Podróżnik // Przejezdny...prawdopodobnie // Amatorski, ale utalentowany fotograf // Były dziedzic fortuny // Koneser czarnego humoru // Dawniej aspirujący na instruktora wspinaczki // Niepoprawny flirciarz // Nałogowy palacz // Jego ulubionym ziołem bynajmniej nie jest oregano // Ma jednak na tyle rozumu, by nie sięgać po nic mocniejszego // Żonglerkę uważa za swój ukryty talent // Wiele osób chce zetrzeć mu z twarzy ten cholerny łobuzerski uśmiech // Lenistwo, arogancja, niecierpliwość i egoizm to tylko część jego zalet // Odczuwa irracjonalny lęk przed wszelkimi gryzoniami // Skonfiskowano jego prawo jazdy po tym jak w niekonwencjonakny sposób odwoził kolegę do domu // Ledwo ukończył szkołę średnią, nawet nie śniło mu się o tym, by iść na studia // Aktualnie wynajmuje kawalerkę w obskurnej kamienicy, gdzieś na obrzeżach miasta // Zaprzyjaźnił się z dresami z okolicy, co jakiś czas stawia im butelkę wódki // Od niedawna dorabia w jakimś pubie jako barman // Lubi alkohol, ale nie pije go zbyt dużo - i tak nie może się schlewać // Podobno nawet oddycha w irytujący sposób // Meksyk to jego druga ojczyzna // Ktoś mu kiedyś powiedział, że jest niewiarygodnie bezczelny, on usprawiedliwia to niewzruszoną szczerością // Co jakiś czas miewa ataki złości // Zwykle kontroluje swoją przemianę // Dokarmia bezdomne zwierzęta // Lubi pijawki, naprawdę // Zmienia dziewczyny jak rękawiczki...chłopaków zresztą też // W LA odwiedza swoją najlepszą przyjaciółkę i zarazem bratnią duszę

Relacje // Posty


Noah poszukuje owej bratniej duszy
Cytat w tytule - Leonardo Da Vinci
Wizerunek niezidentyfikowany
catharsis.illuminatis@gmail.com

sobota, 29 grudnia 2018

They call me devil


Christopher Blackwood 


martwy dla Clave | duch Nocnego Łowcy ze zniszczonego Instytutu w Phoenix | diabeł w skórze nefilim | fałszywa tożsamość | run parabatai na prawej łopatce | anielska runa pod lewym obojczykiem | poobdzierane knykcie, siniaki, blizny | noże i miecz z adamasu | od czasu zniszczenia Instytutu w Phoenox nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej | w poszukiwaniu swojego płaszcza i steli | najdroższy parabatai Askela i jego największe utrapienie | pozbawiony wyrzutów sumienia pasożyt | nigdy bezinteresowny | narcystyczny | zawsze potrafi usprawiedliwić swoje postępowanie | brak kręgosłupa moralnego | impulsywny i nieobliczalny | kłamca | "magia cię nie wyleczy" | obecnie szwenda się po ulicach LA szukając szczęścia i kradnie portfele żeby nie żreć resztek ze śmietników | nie stroni od towarzystwa Podziemnych z reguły unikając Nocnych Łowców 

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Curiosity killed the cat...


Väinö Lauri Seppala

Przeprowadził się z rodziną z Finlandii sześć lat temu, gdy ledwo zaczynał liceum. Od tego czasu zdążył porzucić Chicago na rzecz studiów w słonecznej Kalifornii, czego wciąż czasem żałuje, gdy kolejny raz upały zatrzymują go w budynkach. Przeklina często, mieszając dwa języki, studiuje architekturę i chociaż utrzymuje, że nie pali, praktycznie każdy widział go już z papierosem. Przedstawia się drugim imieniem, żeby nie denerwować się już, że to właściwe każdy przekręca i przeinacza; żyje niezdrową fascynacją do okolicznych budynków, notorycznie przesiadując w cieniu ze szkicownikiem. Spieprzył kolejny związek, skoro jak zwykle coś mu nie pasowało, jak zwykle coś musiało być nie tak. Próbuje utrzymać chociaż trochę zdrowy tryb życia i odrobinę kontaktu z rodziną, ale z tygodnia na tydzień LA pochłania go coraz bardziej, pozostawiając tylko kolejne wątpliwości o wszystko i pytania, które czasem zadaje zdecydowanie zbyt szybko, dbania o możliwe konsekwencje ucząc się na błędach.


your friends are faded, let me fill up your cup
| przyziemny ze wzrokiem | 23 lata |
and toast to the stars over

  ...but the satisfaction brought it back.



____________________
FC: Marc Schulze. // its gonna be bloody mess.
 

niedziela, 2 grudnia 2018

All my friends think you're vicious.



 Seraphina Burnlake 


Jako małemu dziecku wpojono jej, że musi słuchać rozkazów Clave, że po to właśnie żyje. Po 23 latach na karku nic się nie zmieniło w jej poglądach. Ciągle jest wierna i bez wahania spełnia każdą ich zachciankę. Nie ważne jest jej zdanie. Nie ważne, czy podoba jej się to co robi, czy nie. Jest w stanie wykonać dosłownie wszystko, nawet oddać swoje życie... Nawet dać się wrobić w ustawiony związek już od najmłodszych lat. Nie ukrywa tego, iż ma problemy z agresją. Ma to swoje plusy oraz minusy. Świetnie idzie jej wykonywanie misji w których musi coś zniszczyć, gorzej jednak, kiedy musi zachować spokój. Furiatka. Lepiej nie zachodzić jej za skórę. Wychowała się w Instytucie w Londynie, do LA przyjechała z osobistych pobudek, ale za pozwoleniem Clave. Przez swoją osobowość nie ma wielu przyjaciół, czy chociażby znajomych. Zwyczajnie ciężko z nią wytrzymać i brakuje sympatyków, którzy znoszą jej obecność z własnej woli. Z tego powodu również nie udało jej się znaleźć parabatai. Możliwe, że gdzieś w głębi duszy ją to boli, jednak nie pokazuje tego po sobie. Od zawsze kreuje siebie na samotniczkę, która nikogo nie potrzebuje do szczęścia. Zobaczyć u niej szczery uśmiech, to cud. Niektórzy twierdzą, że wyraz jej twarzy nigdy się nie zmienia i zawsze wygląda na trochę wkurwioną.

niedziela, 27 maja 2018

Feniks z popiołów

Jasmine Hawkins
alias: Cheryll-Ann Campbell
Nocny łowca / 21 lat / zerwana więź parabatai: Diana Levittoux
Odradza się z popiołów. Dosłownie. To magiczny, tandetny trik. Ucieczka od niebezpieczeństwa. Zagrożenie, które zawdzięcza ojcu. Zaraz obok życia w ukryciu. Daleko od jego – nie jej – wrogów. Jedni rodzice obdarowują swoje dzieci miłością, inni, jak jej ojciec — przypieczętowują ich życie śmiercią. Tą fałszywą, która jednak zmusza do realnego opuszczenia przyjaciół. Ich istnienie Jas (bo w końcu pozwoliła im się tak nazywać) ledwie zdążyła sobie przyswoić. Nie musiała... gdyby wiedziała, że kilka miesięcy później już więcej ich nie spotka. Tylko Dianę, i tylko czasem. Za rzadko, żeby pamiętała definicję przyjaźni. Jej fatum ma imię i nazwisko. Niesie je jej ojciec. Niósł – Cathair Middlestone, zmarły trzy lata temu z rąk tych, którzy w końcu skutecznie dobrali mu się do skóry. Do jej własnej próbowali, ale trafili na kogoś dominującego nad ich podstępem. Czarownika. Co do, którego techniki ratunku Jasmine mogłaby polemizować.

Dodatkowe
sfingowana śmierć / tatuaż feniksa pod żebrami i do połowy uda na lewym boku / oparzenia połowie ciała (prawe ramię, bok i część uda) / zapalniczka Zippo jej przyjacielem – mężczyźni wrogiem / dłużniczka czarownika / matka zginęła w pożarze – ojciec, bo był dupkiem
FC: Evalena Marie | Stara KP

środa, 15 listopada 2017

I still look good in black.


...bardzo łatwo jest stracić wszystko, co uważało się za dane na zawsze. Czasami wystarczy ułamek sekundy - krótka chwila między jednym mrugnięciem, a drugim - żeby wszystko co znasz roztrzaskało się w drobny mak; po prostu zniknęło. I od tego momentu nic już nie jest takie samo, masz wrażenie, że życie straciło sens; że każdy kolejny oddech przesycony jest gorzką, spopieloną przeszłością, której nie masz już szansy odzyskać. I wtedy zdajesz sobie sprawę jak ważne było to, co się posiadało, jednocześnie wiedząc, że jest już za późno i to boli. Cholernie. Jak ciągłe smaganie batem, jak zakażone zadrapanie od demonicznego pazura. Wpadasz w pułapkę, zarażasz się znieczulicą od tych wszystkich martwych marionetek, którymi tak gardziłaś i zaczynasz się zatracać, a kiedy już niemal dotykasz dna przychodzi upragnione katharsis... Ale to wcale niczego nie ułatwia. Zderzasz się z nową rzeczywistością i nie masz wyjścia - musisz się odnaleźć. Taryfa ulgowa dla egzystencjalnych rekonwalescentów już nie obowiązuje. Najwyższa pora. Witaj w nowym, wielkim świecie, maleńka.


Alyssa Feyra Venatoris
 
Trudno pogodzić się ze sobą, kiedy zmiany obejmują nie tylko otoczenie, ale też twoje wnętrze. Zaczęłam więc stwarzać pozory - słodką, zwodniczą kurtynę, za którą mogłam chować się, kiedy problemy zaczynały mnie przerastać, kiedy tylko traciłam nad sobą kontrolę. Doświadczenia zdobyte w szkole dla nocnych łowców przestały się na cokolwiek zdawać. Byłam sama; tylko ja i moja wewnętrzna bestia. Jedno ugryzienie zmieniło moje życie, sekunda nieuwagi poświęcona na mrugnięcie okazała się wystarczająco długa; okazała się zgubna. W mojej pamięci nadal widnieje kilka zatartych przez ból, niewyraźnych wspomnień i twarz, która wyłoniła się z ciemności i wyciągnęła mnie na brzeg. Twarz, której nie potrafię sobie przypomnieć. I z czasem przyzwyczaiłam się do nowego smaku ciepłej kawy o poranku, do drapania w gardle przy kolejnym zaciągnięciu się papierosowym dymem, którego przecież tak nie znoszę... Do ruchu bioder, jakby płynniejszego, towarzyszącego każdemu kolejnemu krokowi: dziwnie miększemu, zgrabniejszemu niż dotąd. Dostrzegasz to nawet Ty, otulasz spojrzeniem nowe, kruche ciało i mimowolnie unosisz kącik ust. Nie wiesz dlaczego, po prostu to robisz; ślepy na wszelkie sygnały ostrzegające, że coś jest nie tak. Jesteś tylko potencjalną ofiarą, a bicie Twojego serca rytmem, według którego świadomie się poruszam. Bo niby skąd możesz wiedzieć, prawda? Skąd możesz wiedzieć, że właśnie mijasz żywą, tykającą bombę.
 

[...] NIECH NIE ŚLUBUJE PRZEBRNĄĆ PRZEZ CIEMNOŚCI NOCY,
KTO NIE WIDZIAŁ JESZCZE ZMROKU.
LAT 26, URODZONA PIERWSZEGO LUTEGO, BYŁA NOCNA ŁOWCZYNI UGRYZIONA PRZEZ WILKOŁAKA, KTÓREJ SERCA JAK DOTĄD NIKOMU NIE UDAŁO SIĘ PODBIĆ. NADAL NIEZBYT PANUJĄCA NAD WŁASNYMI PRZEMIANAMI, OSZOŁOMIONA I AGRESYWNA W WILCZEJ POSTACI. OD CZASU WSTĄPIENIA DO ŁOWCÓW NIE UTRZYMUJĄCA KONTAKTU Z PRZYZIEMNĄ RODZINĄ, KTÓRA ADOPTOWAŁA JĄ, KIEDY BYŁA JESZCZE DZIECKIEM. BYŁA NIEMOWĄ, KIEDY PRZYPAŁĘTAŁA SIĘ DO INSTYTUTU W BRUDNYM UBRANIU JEDYNIE Z WISIORKIEM Z WYGRAWEROWANĄ NA ODWROCIE LICZBĄ 13, OD KTÓREJ WZIĘŁO SIĘ JEJ PRZEZWISKO. CZŁONKINI NAJDZIWNIEJSZEGO GANGU JAKI ŚWIAT WIDZIAŁ, NIECHCĄCA SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE POTRZEBUJE JAKIEGOKOLWIEK WILKOŁAKA ŻEBY SIĘ CZEGOŚ NAUCZYĆ. FANKA MUZYKI ROCKOWEJ, DUBSTEPOWEJ I WSZYSTKIEGO INNEGO, CO WPADNIE JEJ W UCHO. POSIADAJĄCA KILKA TATUAŻY, W TYM WYTATUOWANE NA PAMIĄTKĘ RUNY. UDAJĄCA, ŻE OD CZASU DO CZASU NIE DAJE SIĘ SKUSIĆ UŻYWKOM. NALEŻĄCA DO OSÓB, KTÓRE NALEŻY DOBRZE POZNAĆ ŻEBY POLUBIĆ, A KTÓRA NA PIERWSZY RZUT OKA USILNIE STARA SIĘ DO TEGO NIE DOPUŚCIĆ. ISTOTKA BISEKSUALNA, KTÓRA RZADKO UŻYWA PRAWDZIWEGO IMIENIA I NAZWISKA. UNIKAJĄCA WINA I SZAMPANA JAK OGNIA. PRZEJAWIAJĄCA SŁABOŚĆ DO SWOJEGO SAMOCHODU, KTÓRY NIESTETY ŻRE WIĘCEJ NIŻ MOGŁA PRZEWIDZIEĆ. UPARTE DZIEWUSZYSKO, SKOPANE PRZEZ LOS, KTÓRE MIMO TO OPIERA SIĘ MU Z UŚMIECHEM NA USTACH.

rock never dies

Smog | Eso Rivers
Kilkudziesięcioletni wampir niewiadomego pochodzenia | lider złożonego z mieszanki ras gangu Wagnera | kierowca i zadymiarz | fan motoryzacji, głośnych silników, klasycznego rocka, przypalonej gumy i charakternych kobiet | Chodzący W Słońcu | FC: Keno Weidner


Pojawił się znikąd, tak samo nijako się nazywał. Przedstawiał się krótkim Vin — skrótem od Vincenta, z nazwiska Wagner, dlatego wszyscy spodziewali się, że jest austriakiem. Dopóki nie zaczął podawać się za Vana, Ace'a, Axa, Kaia, Jaya, Ty'a i w końcu Fiodora Dostojewskiego, kiedy się mocno upił.

Wtedy zdali sobie sprawę, że podawał im losowe imiona realnych osób, zmieniając tożsamości z podobną łatwością z jaką wymieniał koła w samochodzie i silnik w podkręconym Dodge Chargerze z 1971 roku. Roboczo wołali na niego Smog, nie dlatego, że dużo palił, a przynajmniej nie fajek czy cygar, bo jarał gumę w samochodach przed każdym nielegalnym wyścigiem, w którym brał udział. Nikt nie pamięta dlaczego przylgnęło do niego Eso i Rivers i czy w pierwowzorze jedno i drugie było imieniem, czy któreś z nich nazwiskiem. Ostatecznie pasowały do niego oba. Eso, czytane jako Ezo, sugerowało włoskie pochodzenie, w co nikt nie wątpił, skoro on sam mówił płynnie w pięciu językach. Przynajmniej z tyloma się zdradził – włoskim, niemieckim, francuskim, angielskim i... nikt nie pamięta piątego ponad to, że jakiś był, o ile nie było to jego pijackie mamrotanie. A trzeba wiedzieć, ze walił gaz i w gaz po równo, bo oba nadawały mu pędu. Co do popędu, jego zaspokajał tylko na głodzie...

Tym wampirzym też.

poniedziałek, 2 października 2017

No one catch the fox.


Tokata 'Tate' Navarro
czystokrwisty wilk - 'lis' - brat Tami - 27 lat
Nigdy nie palił się do walki o władzę - nie bawią go rozkazy i odpowiedzialność wplątana w cierniową koronę przywódcy. Woli z błyskiem w czujnym oku obserwować, knuć, analizować typowe zachowania mieszkańców wioski. Jest wszędzie i wie wszystko, choć jego działania są na tyle subtelne, że niewiele osób to zauważa. Od dziecka czuł się lepiej w skórze wilka - do twarzy mu z futrem i zębami ostrzejszymi od sztyletu podarowanego przez radę starszych. Samotność zgrała się z jego naturą odludka. Las jest dla niego prawdziwym domem - uwielbia uspokajający szum strumyka, świeżą woń dzikich kwiatów i promienie słońca ledwo przebijające się przez gęsto rosnące gałęzie drzew.Podczas gdy inni wykłócają się o to, kto powinien rządzić albo co jest właściwe, on siedzi gdzieś z boku z leniwym pogardliwym uśmiechem na ustach i czeka aż pochłonie ich gorąca nienawiść - wtedy wkroczy i odbierze to, co mu się należy.
____________________________
FC: nieznane ;<
Czy muszę podawać kontakt?

wtorek, 20 czerwca 2017

Są uczeni-sadyści, którzy chętniej wyszukują błędy, niż stwierdzają prawdę.

Billy Scottland
[ wilkołak, bez stada ]
[ nowy w Los Angeles ]
[ chemik, uczony, umysł ścisły ]
29 lat, wolny

Wcale nie pochodzi ze Szkocji, choć tak mówi jego nazwisko. Urodził się w Chicago, co słychać przy pierwszej rozmowie. Akcent, którego nie cierpi ciąży na nim niczym klątwa złej czarownicy. Od dziecka interesował się nauką. Nie lubił chodzić na imprezy i uganiać się za dziewczynami, jego jedyną miłością była chemia w czystej postaci. W szkole często mu dokuczano z tego powodu, ale mimo to Billy nie stracił wiary w siebie. Wiedział, że chce przyczynić się do rozwoju świata i cały czas do tego dąży. Wybrykiem natury jest od urodzenia, jego przodkowie zamieszkiwali kontynent ameryki zanim pojawili się na nim europejczycy i wszystko zniszczyli.
Jest w zasadzie kochany i miły, choć nieco niezdarny. Miewa szalone pomysły, które niekoniecznie polegają na wypiciu wielkiej butelki wódki za jednym razem. W jego żyłach płynie adrenalina, gdy siedzi w laboratorium i konstruuje wynalazek, który odmieni losy wszechświata. Nie wygląda na kujona, chociaż nim jest i był przez całe życie. Pomiędzy lataniem do supermarketu i spędzaniem czasu w pracowni chodzi na siłownie, by utrzymać ciało w dobrej kondycji. Ma lekką manię na punkcie zdrowego żywienia. Uczulony jest na kocią sierść, pyłki, orzechy oraz niektóre owoce. Zawsze nosi przy sobie inhalator na wypadek gdyby ktoś próbował zabić go ciastem z nerkowców z mandarynkami w mieszkaniu z dwudziestoma kotami i pylącą brzozą za oknem. Nosi okulary, ponieważ widzi bardzo kiepsko - jego szkła są jak denka butelek po piwie, którego nigdy się nie napił. 

-------------------------------------------------------------------------------------
Cześć.
Wizerunek to Zac Efron, cytat w tytule to Maria Skłodowska Curie

sobota, 10 czerwca 2017

***


Lunariss Moonlight
czarownica

Od kilku lat praktykująca magię ∙ dokładny wiek nieznany ∙ dorastała w Sierocińcu im. Carla Lafevre ∙ przynależność do klanu czarowników: Moonlight ∙ jej klan prowadzi odwieczną wojnę z klanem: Darknight ∙ lubi duże wysokości ∙ ma awersję do mężczyzn, z kilkoma wyjątkami od reguły ∙ status przyjaźni z Darenem: to skomplikowane


Moonlight są lodem. Wpaja się w nich zdroworozsądkowość i chłodne, analityczne myślenie. Podlegają ściśle określonym regułom. Trzymają się kodeksu. Nie mają prawa ulegać emocjom. Powinni się ich wypierać. Uczucia, ogólnie rozumiane, szczególnie te głębsze, bardziej intensywne, mącą w głowach i rozpraszają. Moonlight nie powinni ulegać tak pierwotnym instynktom. Prymitywnym. Są ponad wszelkie odczucia. Reguły nie są u nich po to aby je łamać. Moonlight powinni okazywać miłość i przyjaźń trochę inaczej. Przez szacunek i zrozumienie. Wzajemne respektowanie się to najlepszy dowód lojalności. Porywczość, romantyczność i pasja, nie są tu dobrze widzianymi cechami. Spokój, zdystansowanie, konsekwencja, posłuszeństwo to wartości, jakie członek klanu powinien wyznawać.
  Dla Ciebie nie stanowi to żadnego problemu. Zawsze byłaś trochę wyobcowana i wycofana. Byłaś raczej uległa, konflikty rozwiązywałaś poprzez niemą zgodę. Stawiałaś się rzadko i tylko wtedy, kiedy narażało to Twoje zdrowie psychiczne, o fizyczne nigdy się nie martwiłaś. Zawsze rzucałaś się w oczy. Naturalnie srebrzyste, miękkie włosy, skupiały spojrzenia, chociaż wolałabyś być niezauważona. Lubiłaś swoją odrębność, nie przeszkadzał Ci brak akceptacji. Nie potrzebowałaś jej. Bardzo dobrze czułaś się we własnym towarzystwie. Potrzebowałaś tylko jednej osoby, jednej dobrej duszy, której mogłaś ufać. Zresztą, na więcej nie było w Twoim sercu miejsca. Ciężko nawiązywałaś przyjaźnie. Nie umiałaś rozmawiać z ludźmi. Nie czułaś się w ich towarzystwie komfortowo. Jeśli powiedziałaś więcej niż kilka słów, to znak, że ktoś zapracował sobie na Twoją sympatię. Ją wyrażałaś rzadko. Byłaś mocno apatyczna. Bałaś się okazywać uczucia. Ludzie wykorzystują ludzkie słabości. Nie byłaś dość silna, żeby sobie z takim szykanowaniem poradzić.
  Teraz trochę się zmieniło. Może się wydawać, że nic, ale to tylko pozorne wrażenie. W dalszym ciągu jesteś cicha, ale obserwująca. Obawiasz się ludzi, więc trzymasz się od nich z daleka. Nie ufasz mężczyznom, ale zaczynasz rozumieć ich sposób myślenia, przez co lubisz ich jeszcze mniej. Nie wyrażasz głośnych sprzeciwów, ale nie dajesz się tłamsić. Jesteś wierna sobie i swoim ideałom. Mówisz co prawda mało, ale odpowiednio ważysz słowa i dobrze słuchasz. Słuchasz - więcej niż inni, widzisz - więcej, czujesz - więcej, myślisz - więcej. I nie podoba ci się wszystko to, co odbierasz wszystkimi bodźcami, ale już przestałaś z tym walczyć. Godzisz się, że życie jest jakie jest, ale jest też wartością, którą wbrew wszystkiemu musisz cenić, aby mieć w nim jakiś cel. Żebyś wiedziała gdzie iść.


niedziela, 4 czerwca 2017

Sage Mary Youngheart

 Sage Mary Youngheart


18 lat | Nocny Łowca z szanowanego rodu 
173 cm wzrostu | szaro-niebieskie oczy | włosy koloru jasnego brązu | runy: równowagi, hartu, obrotności i widzenia w ciemności | kochana młodsza siostrzyczka Melissy | przemądrzała wredota | etykietka kujonki | ukończyła Akademię wcześniej niż inni i do tego z wyróżnieniem | marzy jej się wstąpienie do Scholomancji (jednostka specjalna Nephilim) | chce być najlepszą z najlepszych | cholernie ambitna | nigdy się nie poddaje | wojowniczka z rozległą wiedzą o zielarstwie i medycynie | zawsze ma przy sobie jakąś broń | wychowana w wojskowym duchu | kocha matkę | nienawidzi ojca i babki, ale nie potrafi im się sprzeciwić | na polecenie ojca opuściła Moskiewski Instytut i przybyła do Los Angeles | jeśli tylko ma okazję trenuje w słuchawkach, w których zawsze jest puszczoną muzyka | przedkłada ogólne dobro nad uczucia innych ludzi | uporczywie dąży do obranego celu nawet jeśli jest to po trupach | nieufna w stosunku do innych | doskonale mówi po angielsku, francusku i rosyjsku | biega zawsze o świcie i nie odpuści tego nawet gdyby się waliło i paliło | preferowana broń biała | cały czas stara się uczyć czegoś nowego | nie przepada za alkoholem - nie ma najmocniejszej głowy | papierosy uważa za największe zło świata - niszczą płuca i kondycję | uwielbia czytać | antytalent muzyczny, chociaż nikt nie zabroni jej słuchać | lubi czarną herbatę z cytryną i naleśniki | nienawidzi bałaganu - wszystko w jej pokoju ma swoje miejsce i na pewno zauważy, jeśli ktoś lub coś przesunie jakąś rzecz chociażby o centymetr | lubi przesiadywać wieczorami na dachu obserwując gwiazdy | lubi się wspinać, im wyżej tym lepiej | czasem za dużo do siebie wymaga | trudno jej się przyznać do słabości | nieodłączne wewnętrzne poczucie winy z powodu popełnienia błędu | całkiem nieźle radzi sobie z technologią Przyziemnych  

We fight through fire and pain
And always get up again
There’s nothing we can’t do
And we’re about to prove


piątek, 2 czerwca 2017

Staying alive. It's just... staying!


W A D E   R O C K W O O D
Wilkołak - W stadzie - 26 lat - Siódmy sierpnia - Wolny - Introwertyk - Wolontariusz w schronisku - Podłużna blizna na lewym boku - Hook - Montażysta - Reżyser amatorskich filmów - Miłośnik kina - Kolekcjoner komiksów - Nałogowy palacz - Karciane sztuczki - Lubi grać w pokera - Zawsze ma jakiegoś asa w rękawie
Znalezione obrazy dla zapytania blue  line decorative
Świat zawsze był przeciwko niemu, dlatego i on odwrócił się wreszcie przeciwko światu. W życiu kieruje się ukształtowaną przez prawie trzydzieści lat życia moralnością - ma swoje zasady, ma swoje poglądy i tego się trzyma. Ciężko przekonać go do zmiany zdania. Robi tak jak jest mu wygodnie - bo w rzeczywistości każdy jest przecież egoistą. Lubi chodzić pod prąd, ale to dlatego, że inaczej patrzy na pewne sprawy niż większość ludzi. Obcowanie z innymi przychodzi mu z trudem, zawsze wolał samotność, a tłumów unikał. Za ludźmi nie przepada i raczej tak pozostanie. Nie ma za dużo powodów do uśmiechu, jego poczucie humoru ogranicza się do groteskowych żartów, które już dawno wyszły z mody. Słucha tylko osób mających coś sensownego do powiedzenia. Mówi mało, problemy woli rozwiązywać na własną rękę. Nie oszukuje więc siebie ani nikogo innego, bo nie może zmienić tego kim się stał. Nie jest zepsutą zabawką, którą można naprawić. To nie typ, który osłania się murem zbudowanym z arogancji, bólu i gniewu, ponieważ te wszystkie czynniki go tworzą. Nie sposób ich się pozbyć, a gdyby komuś się udało, nie zostałoby prawie nic. Nigdy nie kłamie, chyba że po 'udanej randce' obiecuje zadzwonić następnego dnia. Wolność czuje podczas pędu, złość uwalnia na strzelnicy, dobitną szczerość okazuje na każdym kroku. Wieczorami najczęściej bawi się wśród ludzi gorszych od siebie albo zawinięty w kołdrę, skupia uwagę na książce i głaskaniu wymagającego szopa. Żyje tak jak mu się podoba, pojęcie 'dobro' odznacza się w jego słowniku innymi przymiotnikami niż u przeciętnej osoby. Wykazuje sadystyczne zapędy, ale nie są na tyle poważne, by się nimi niepokoić

RELACJE - GALERIA

___________________
FC: Daniel Bedrov
i blablabla...

czwartek, 1 czerwca 2017

Tam i tu

TAMAYA "TAMI" NAVARRO
24 lata • wilkolak • sfora Gadriela • "drugi oficer" Gadriela • pierwotny wilkołak
Są jeszcze takie miejsca na ziemi, gdzie o wilczych watahach wciąż krążą legendy; gdzie można natknąć się na prawdziwe bestie w ludzkiej skórze... Miejsca, w których rejony ludzie nie zapuszczają się samotnie po zmroku. Istnieją jeszcze prawdziwe stada; zapełniane przez kolejne wilcze pokolenia, gdzie przemiana przez ugryzienie jest zaszczytem przysługującym nielicznym, a nie efektem zwykłego przypadku. Istnieją watahy, w których alfa potrafi utrzymać w ryzach sforę jedynie warknięciem, i w których każdą bliznę nosi się jak najznakomitszą biżuterię. Stada, w których szkoli się wojowników od samego szczenięcia; w których kobiety równają się w boju mężczyznom. Z takiej watahy pochodzi Gadriel i każdy powód jest dobry, byś trzymał się od niego z daleka...*


wiccańska kultura • kreatorka amuletow, i talizmanów • aspirująca w przyszłości do malowania tatuaży plemiennych • silnie związana z korzeniami rodziny
Do LA podąża tropem za Gadrielem. Przywódca stada, długo nie pojawia się w wiosce. Starszyzna przydziela jej to zadanie, jako najbardziej skutecznej, ale też jednej z najbardziej zaufanych osób Hedy. Dziewczyna może wpłynąć na niego decyzją rady starszych, a jeśli nie – może chociaż próbować powołać się na szczególne względy. Gadriel nie traktuje takowymi nikogo, ale Tami, w przepływie euforii, czasami zapomina się. Potrafi się do niego zwrócić jak kiedyś, po imieniu, jakby byli jeszcze dalej tą sama bandą dojrzewających, ujadających, narwanych wilków, co kiedyś. Jako jednej z niewielu, uchodzi jej to na sucho. Heda nie chce tego roztrząsać, albo udaje, że nie słyszy poufałego tonu młodszej członkini stada. Tamaya ma trzech starszych braci i jeszcze pamięta czasy, w których wszyscy czworo z rodzeństwa i Gadriel hasali tymi samymi ścieżkami. Dorastała pod okiem czterech rosłych mężczyzn, od każdego z nich ucząc się czegoś innego. Lubi nazywać się młodszym oficerem, albo drugim oficerem alfy. Pierwszym jest jej brat. Był czas, w którym on i Heda stanęli przeciw sobie o przywództwo w stadzie. Długie lata rywalizowali, konkurowali ze sobą, motywowali się do wzrastania. Tą walkę Navarro przegrał, Gadriel objął pozycję alfy, on bety, całkowicie uznając jego zwierzchnictwo. Tami woli obserwować wzrost stada z tyłu, z bezpiecznej pozycji. Podziwia starszych od siebie członków stada. Nigdy nie rwało jej do przywództwa. Jest na to zbyt wygodna. Lubi wypełniać rozkazy alfy, zwłaszcza jeśli je wydaje Heda.

Teraz jednak Hedy nie ma. Musi słuchać brata. To stawia ją w wyjątkowo niewygodnym położeniu. Dlatego chętnie udaje się do Los Angeles. Zmienia zdanie, kiedy do niego przybywa. Miasto wydaje się zatłoczone, sztuczne, głośne. Nie poznała tu jeszcze ani jednego szanowanego wilka. Mija grupę kundli, większość z nich nawet nie z urodzenia. Przypomina sobie wielopokoleniowe nauki jakie wyciągnęła z domu. Idee sfory i kulturę, jaką wyniosła bezpośrednio ze swojego domostwa. Szacunek do natury i poczucie jedności z nią ¬– zsyłający na nią wyższy stan uduchowienia. W LA, owszem, panuje zaduch, ale nie ma on chyba nic wspólnego z uduchowieniem. Nie czuje tu ducha życia i urodzaju. Nienawidzi tego miasta. Chce wrócić do domu. Najpierw tylko musi znaleźć Hedę. Nie przyzna tego głośno, ale tęskni do niego. Nawet do tych nielicznych, pojedynczych warknięć, pod którymi kuli się cale stado. Wie na pewno, że musi ściągnąć Hedę z powrotem do domu.

Jak długo można przyglądać się wilczemu plebsowi po drugiej stronie kontynentu?


*autorstwa Kaylo z kp Gadriela
FC: Seychelle Gabriel

niedziela, 29 stycznia 2017

Don't tell me what to do.



DANIEL Lumière 
\ 25 lat \ Nocny Łowca \ Parabati: Nicholas Levittoux \ 183 cm \ "Człowiek od Clave" \ Dostał zadanie sprawdzić jak się sprawy mają w Instytucie w Los Angeles \ Aktualnie "pan wielce ważny i poważny" \ Nieskazitelny wygląd \ Runy: Parabati, Lojalność, Widzenie w ciemności, Żałobna \ Zwykle walczy bronią białą \ Biegle włada językiem francuskim, angielskim i niemieckim \ Nie przepada za Podziemnymi \

/-\-/-\
\ Następny do kolekcji. Może napiszę esej o uzależnieniu jakim jest tworzenie postaci? ;v \
\ Jeszcze z czasem i rozwojem postaci pewnie tutaj coś dopiszę \
\ Kontakt ten sam, co wszędzie - gg: 19359603 \
\ fc: Nick Zano \