środa, 15 listopada 2017

I still look good in black.


...bardzo łatwo jest stracić wszystko, co uważało się za dane na zawsze. Czasami wystarczy ułamek sekundy - krótka chwila między jednym mrugnięciem, a drugim - żeby wszystko co znasz roztrzaskało się w drobny mak; po prostu zniknęło. I od tego momentu nic już nie jest takie samo, masz wrażenie, że życie straciło sens; że każdy kolejny oddech przesycony jest gorzką, spopieloną przeszłością, której nie masz już szansy odzyskać. I wtedy zdajesz sobie sprawę jak ważne było to, co się posiadało, jednocześnie wiedząc, że jest już za późno i to boli. Cholernie. Jak ciągłe smaganie batem, jak zakażone zadrapanie od demonicznego pazura. Wpadasz w pułapkę, zarażasz się znieczulicą od tych wszystkich martwych marionetek, którymi tak gardziłaś i zaczynasz się zatracać, a kiedy już niemal dotykasz dna przychodzi upragnione katharsis... Ale to wcale niczego nie ułatwia. Zderzasz się z nową rzeczywistością i nie masz wyjścia - musisz się odnaleźć. Taryfa ulgowa dla egzystencjalnych rekonwalescentów już nie obowiązuje. Najwyższa pora. Witaj w nowym, wielkim świecie, maleńka.


Alyssa Feyra Venatoris
P O P R O S T U : T R Z Y N A Ś C I E
 
Trudno pogodzić się ze sobą, kiedy zmiany obejmują nie tylko otoczenie, ale też twoje wnętrze. Zaczęłam więc stwarzać pozory - słodką, zwodniczą kurtynę, za którą mogłam chować się, kiedy problemy zaczynały mnie przerastać, kiedy tylko traciłam nad sobą kontrolę. Doświadczenia zdobyte w szkole dla nocnych łowców przestały się na cokolwiek zdawać. Byłam sama; tylko ja i moja wewnętrzna bestia. Jedno ugryzienie zmieniło moje życie, sekunda nieuwagi poświęcona na mrugnięcie okazała się wystarczająco długa; okazała się zgubna. W mojej pamięci nadal widnieje kilka zatartych przez ból, niewyraźnych wspomnień i twarz, która wyłoniła się z ciemności i wyciągnęła mnie na brzeg. Twarz, której nie potrafię sobie przypomnieć. I z czasem przyzwyczaiłam się do nowego smaku ciepłej kawy o poranku, do drapania w gardle przy kolejnym zaciągnięciu się papierosowym dymem, którego przecież tak nie znoszę... Do ruchu bioder, jakby płynniejszego, towarzyszącego każdemu kolejnemu krokowi: dziwnie miększemu, zgrabniejszemu niż dotąd. Dostrzegasz to nawet Ty, otulasz spojrzeniem nowe, kruche ciało i mimowolnie unosisz kącik ust. Nie wiesz dlaczego, po prostu to robisz; ślepy na wszelkie sygnały ostrzegające, że coś jest nie tak. Jesteś tylko potencjalną ofiarą, a bicie Twojego serca rytmem, według którego świadomie się poruszam. Bo niby skąd możesz wiedzieć, prawda? Skąd możesz wiedzieć, że właśnie mijasz żywą, tykającą bombę.
 

[...] NIECH NIE ŚLUBUJE PRZEBRNĄĆ PRZEZ CIEMNOŚCI NOCY,
KTO NIE WIDZIAŁ JESZCZE ZMROKU.
LAT 26, URODZONA PIERWSZEGO LUTEGO, BYŁA NOCNA ŁOWCZYNI UGRYZIONA PRZEZ WILKOŁAKA, KTÓREJ SERCA JAK DOTĄD NIKOMU NIE UDAŁO SIĘ PODBIĆ. NADAL NIEZBYT PANUJĄCA NAD WŁASNYMI PRZEMIANAMI, OSZOŁOMIONA I AGRESYWNA W WILCZEJ POSTACI. OD CZASU WSTĄPIENIA DO ŁOWCÓW NIE UTRZYMUJĄCA KONTAKTU Z PRZYZIEMNĄ RODZINĄ, KTÓRA ADOPTOWAŁA JĄ, KIEDY BYŁA JESZCZE DZIECKIEM. BYŁA NIEMOWĄ, KIEDY PRZYPAŁĘTAŁA SIĘ DO INSTYTUTU W BRUDNYM UBRANIU JEDYNIE Z WISIORKIEM Z WYGRAWEROWANĄ NA ODWROCIE LICZBĄ 13, OD KTÓREJ WZIĘŁO SIĘ JEJ PRZEZWISKO. CZŁONKINI NAJDZIWNIEJSZEGO GANGU JAKI ŚWIAT WIDZIAŁ, NIECHCĄCA SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE POTRZEBUJE JAKIEGOKOLWIEK WILKOŁAKA ŻEBY SIĘ CZEGOŚ NAUCZYĆ. FANKA MUZYKI ROCKOWEJ, DUBSTEPOWEJ I WSZYSTKIEGO INNEGO, CO WPADNIE JEJ W UCHO. POSIADAJĄCA KILKA TATUAŻY, W TYM WYTATUOWANE NA PAMIĄTKĘ RUNY. UDAJĄCA, ŻE OD CZASU DO CZASU NIE DAJE SIĘ SKUSIĆ UŻYWKOM. NALEŻĄCA DO OSÓB, KTÓRE NALEŻY DOBRZE POZNAĆ ŻEBY POLUBIĆ, A KTÓRA NA PIERWSZY RZUT OKA USILNIE STARA SIĘ DO TEGO NIE DOPUŚCIĆ. ISTOTKA BISEKSUALNA, KTÓRA RZADKO UŻYWA PRAWDZIWEGO IMIENIA I NAZWISKA. UNIKAJĄCA WINA I SZAMPANA JAK OGNIA. PRZEJAWIAJĄCA SŁABOŚĆ DO SWOJEGO SAMOCHODU, KTÓRY NIESTETY ŻRE WIĘCEJ NIŻ MOGŁA PRZEWIDZIEĆ. UPARTE DZIEWUSZYSKO, SKOPANE PRZEZ LOS, KTÓRE MIMO TO OPIERA SIĘ MU Z UŚMIECHEM NA USTACH.