czwartek, 25 czerwca 2015

...

H O W    L O N G   I S    F O R  E V E R   ?
S O M E T I M E S,    J U S T    O N E     S E C O N D  .

Beliar Xaos
PRAWDZIWY WIEK  N I E Z N A N Y    PRZESZŁOŚĆ  N I E Z N A N A     CZAROWNIK
WYGLĄDA NA OKOŁO   2 7  L A T    PRZEKLEŃSTWEM  A M N E Z J A WOLNY DUCH
SAM   S A M M A E L   PRZYZNAJE SIĘ DO OJCOSTWA, ALE SKĄD ON TO MOŻE WIEDZIEĆ

Mija niespełna sześć miesięcy, odkąd przebudził się nocą na jednej z plaż, półnagi. Dobre godziny spoczywał spokojnie na piasku, słuchając monotonnego szumu fal; zafascynowany widokiem pięknego, rozgwieżdżonego nieba. Pamięta, że nie było wtedy ani jednej chmury, która mogłaby przysłonić mu choćby skrawek zapierającego dech nieboskłonu. Nie wiedział skąd w jego głowie wzięła się myśl, że od zawsze była to jedna z niewielu rzeczy, które wywierały na nim jakieś wrażenie... Skąd niby mógł to wiedzieć? Nie miał pojęcia gdzie jest ani dlaczego. Co więcej - nie miał pojęcia  k i m  jest.


M A G I A   N I E   Z M I E N I A   Z B Y T N I O   Ś W I A T A  . . .
W Ł A Ś C I W I E   J E S Z C Z E   B A R D Z I E J   G O   K O M P L I K U J E.


Jaki jest? A jaka może być biała, czysta, niezapisana kartka? Beliar nie pamięta nic sprzed okresu sześciu miesięcy i kto wie? - może jest to jego wybawieniem. Nie wie skąd pochodzi, nie posiada żadnego wyraźnego akcentu, koloru skóry czy włosów. Jedynie oczy oraz zęby zdradzają, że za przystojną twarzą o wyraźnie zarysowanych kościach  kryje się bestia. Czarownik bardzo chętnie uczy się na nowo siebie i świata, w którym wbrew pozorom łatwo mu się odnaleźć. Pochłania kolejne księgi, encyklopedie i manuskrypty nawet te w obcych lub wymarłych językach, jakby znał je od dawna. Nie można powiedzieć żeby w kontaktach międzyludzkich zachowywał przesadną skromność, wydaje się dziwnie pewny jak na kogoś kto niczego o sobie nie wie. No, może poza tym, że nie znosi słodzić gorących trunków ( chyba, że jest to gorąca czekolada ), przejawia dziwną, nieuzasadnioną niechęć do koloru blond... Oczywiście, nie oznacza to, że od razu patrzy na osobę o takich włosach z góry - czasem zdarzy mu się tak po prostu spoglądać na wszystkich bez względu na rasę, wiek czy umiejętności. Liczy się tylko to, czy ktoś wyda mu się w porządku. Odkąd przypałętał się do instytutu, gdzie odkrył  c z y m  właściwie jest, nadal sprawdza zakres swoich możliwości i umiejętności, który z dnia na dzień jest coraz większy.


I    A M    N O T    C R A Z Y   .
M Y   R E A L I T Y   I S   J U S T   D I F F E R E N T   T H A N   Y O U R S  .


Beliar w zamian za schronienie i opiekę zgodził się pomagać Nocnym Łowcom w swoim własnym, wytyczonym przez samego siebie zakresie. Z czym to się wiązało? Jeszcze nie miał pewności, po prostu pomagał, kiedy mógł się przydać... Wolał jednak mieć jakieś zabezpieczenie na przyszłość, kiedy już przypomni sobie wszystko i będzie mógł odejść. Z drugiej strony jednak czuł gdzieś w środku, że za prawdą i wspomnieniami kryje się coś złego, niemal namacalnie ohydnego, co tylko czeka aż czarownik spróbuje wydobyć to na światło dzienne i się przekonać jakim skurwielem był  j e s t  naprawdę. Xaos nie pamięta, że pod fałszywym nazwiskiem pomagał Mrocznym w Europie tropić i chwytać ich ofiary, a wszystko to ze zwykłej chęci zemsty na świecie podziemnych, którzy odebrali mu jedyną miłość, której również niestety nie pamięta. Czasem tylko, kiedy jest wystarczająco zagubiony, w jego oczach można dostrzec cień dawnego Beliara, który nie zawachałby się zmieść całego instytutu z powierzchni ziemi paroma zaklęciami. Poza takimi pojedynczymi momentami potrafi być niezwykle uroczy, w czym pomaga mu łobuzerski, drapieżny uśmiech i subtelne, nieco niepokojące spojrzenie srebrnych tęczówek. Są też takie sytuacje, w których zachowuje się wręcz absurdalnie, niczym dziecko... Nie należy się dziwić, kiedy znajdzie się go od czasu do czasu na dachu budynku, machając radośnie nogami i gapiąc się na miasto lub w rozgwieżdżone niebo.


I   N A   P U S T Y N I   B U R Z A   Z A B I J A   C I S Z Ę  .


Demony znają jego imię, i gdy tylko zdarzy mu się jakiegoś spotkać, ten zaraz syczy coś do niego w obcym dialekcie, jakby znali się od zawsze i nie było to niczym dziwnym. Co więcej, sam Xaos - zapytany o swoją godność - odpowiedział niemal natychmiast; bez wahania, czym zaskoczył nie tylko siebie, ale też wszystkich zebranych. Poza godnością, nie wiedział jednak nic więcej, więc w końcu dano mu spokój i odesłano do jedynego instytutu w mieście. Często można go zobaczyć poza murami budynku, przechadzającego się po mieście, nierzadko ze zdobioną laską z ukrytym ostrzem. Poza tym odkrył, że potrafi przywołać piekielne ogary, które zdają się nie być agresywne jedynie w stosunku do niego samego. Potrafi je kontrolować, chociaż odpowiedniejszym stwierdzeniem byłoby, że hellhound'y po prostu są mu posłuszne, jakby osobiście je tresował. To tym bardziej dziwne, że te stworzenia "należą" do samego piekła i ich specjalnością jest polowanie i zabieranie ofiarom dusz. Beliar nie ma żadnego pojazdu na własność, nie obnosi się też ze swoimi umiejętnościami, kiedy nie musi. On po prostu... jest. I to musi wszystkim wystarczyć.




CHYBA NIE MUSZĘ ZBYT WIELE DODAWAĆ... POZA TYM, ŻE KARTA JESZCZE W BUDOWIE I ZAPRASZAM, PODEJDŹCIE BLIŻEJ - INACZEJ GO NIE POZNACIE. ;3 KONTAKT JAK U TRZYNAŚCIE. JUŻ GO KOCHAM. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz